środa, 11 lipca 2012

LATO, LATO...

Nie dane mi było zostać kwiaciarką, ale mam swój sposób na okazanie swojej miłości do kwiatów. Nie da się ukryć, że to mój ulubiony motyw i 'wdrażam' go kiedy tylko się da. A w moje 'chciwe' rączki wpadło właśnie kilka przecudownych tkanin. Lato ma zatem u mnie kolejny plus ;).


A tu kwiatowy dżins w drugiej odsłonie, który i jesienią świetnie się sprawdzi:


I jeszcze coś bez kwiatów, ale też w letnim nastroju - torba marynistyczna, która dziś leci tam gdzie jej miejsce, czyli nad morze właśnie :):



poniedziałek, 9 lipca 2012

BIG BABA HANDMADE FESTIVAL

Z ogromną przyjemnością informuję, iż w najbliższą sobotę, czyli 14.07, Craft Factory i torebajki jadą na BIG BABA HANDMADE FESTIVAL. Serdecznie wszystkich zapraszam, zapowiada się bardzo ciekawie. Zainteresowanych odsyłam na stronkę wydarzenia tutaj
BIG BABA to 'kapkejkownia', dlatego nie odmówiłam sobie przyjemności uszycia czegoś we właściwym klimacie :). Na razie jest to kopertóweczka, ale w planie są jeszcze 'kapkejkowe' filcowe sowy.


Nie bardzo wiem w co najpierw włożyć ręce, upał też nie sprzyja. Moja pracownia okazuje się miejscem niekoniecznie przyjaznym do pracy w ekstremalnym polskim klimacie - w zimie jest to najzimniejszy - bo narożny - pokój, teraz z kolei to istny piekarnik. Życie nadal mnie nie rozpieszcza serwując coraz to nowe niespodzianki. Niedawno zgubiłam tablicę rejestracyjną, w związku z czym muszę wyrobić nowy dowód rejestracyjny, bo hm..., tak jakby już prawie dwa lata mam inny adres ;). Zepsuł mi się także kocioł i nie mam ciepłej wody. Ja rozumiem, że są upały, ale lodowate prysznice to nie jest coś, co lubię jakoś szczególnie. Choć nie da się ukryć, że dzięki nim można całkowicie zrezygnować z kawy. Nie wiem tylko, czy zbyt częste szoki termiczne nie odbiją się na moim zdrowiu ;). Zwłaszcza psychicznym :). Noce też są ciekawe. Jedna z ostatnich: położyłam się ok. północy. Poczytałam, żeby się zmęczyć. Do drugiej. Od 2 do 3 przewracałam się z boku na bok, szukając jakiegoś zimniejszego skrawka pościeli. O 3 zaczęły śpiewać ptaszki. Powalczyłam ze sobą odrobinkę, po czym zamknęłam okno. Ptaszki wygrały, nie da się spać bez dopływu powietrza... A potem... Z jakiegoś niezydentyfikowanego miejsca zaczął drzeć się kotek... Ale nic to, nie marudzimy - jest lato, ma być ciepło, mamy się męczyć w nocy, już niedługo znów będziemy narzekać na mrozy ;). Ok, zmykam popracować trochę, nowe materiały mruczą mi za plecami, więc nie będę ich denerwować :)

Jeszcze tylko weekendowe kopertóweczki:




niedziela, 1 lipca 2012

KOPERTÓWKA Z BIGLEM - TUTORIAL

Obiecałam i jest - mój pierwszy tutorial. Mam nadzieję, że się przyda i że nie namieszałam za bardzo. Gdyby ktoś wolał mieć to w pliku, to do ściągnięcia tutaj: tutorial biglove (chomik). Swoją drogą tworzenie takiego tutoriala to ciężka praca, choć bardzo przyjemna :). Ok, to lecim.

BIGLOVE - CZYLI KOPERTÓWKA Z BIGLEM - TUTORIAL


Do wykonania torebki potrzebujemy:
1. Tkaniny na przód torebki (wg uznania) o wymiarach 35x37cm.
2. Tkaniny na podszewkę (również wg uznania), wymiary 35x37cm.
3. Flizeliny z klejem.
4. Kameli z klejem (usztywniające płótno).
5. Cienkiej ociepliny.
6. Prostego bigla o szerokości 16cm.
7. Mocnego kleju (ja używam kleju szewskiego).
8. Maszyny do szycia, nici, nożyczek, żelazka.

Do mojej torebki użyłam tkaniny imitującej futerko zebry oraz czerwonej satyny na podszewkę:


Tkaniny trzeba odpowiednio przygotować. Zarówno przód jak i podszewkę podklejamy flizeliną. Kamelę przycinamy na wymiar 37x29cm i wklejamy na środku przodu torebki, oczywiście po lewej stronie. Na to przykładamy ocieplinę dopasowaną do wymiarów kameli.


Przód i podszewkę układamy na sobie prawymi stronami do siebie:


Łączymy warstwy szpilkami wzdłuż węższych krawędzi prostokąta, a następnie zszywamy po obydwu stronach ok. pół cm od krawędzi:


Tak to wygląda po zszyciu:


Przewracamy wszystko na prawą stronę:


Teraz następuje krok opcjonalny. Ja użyłam dość grubej tkaniny, dlatego przeszywam po prawej stronie górne części torebki. Inaczej miałabym problem z zamontowaniem bigla. Jednak przy cieńszych tkaninach nie trzeba przeszywać góry, wręcz odradzam, ponieważ bigiel mógłby być za luźny. Warto po prostu sprawdzić jak na tym etapie wchodzi nam materiał w rynienkę bigla. Powinien stawiać pewien opór, ale dać się wcisnąć.


Tak wygląda góra torebki po przeszyciu:


Składamy torebkę tak, by prawa strona była na wierzchu. Łączymy oba boki szpilkami.


Zszywamy boki po prawej stronie w odległości ok 0,5cm od krawędzi:


Odcinamy nadmiar materiału możliwie jak najbliżej szwu, uważając, by nie przeciąć nitki:


Przewracamy kopertę na lewą stronę:


Ustawiamy igłę ok. 1cm od krawędzi i przeszywamy bok jeszcze raz. Czynność powtarzamy również na drugim boku:


W ten sposób wykonaliśmy tzw. szew francuski. Może on budzić pewne kontrowersje, ale próbowałam różnych sposobów uszycia takiej torebki i stwierdziłam, że taki szew wspaniale usztywnia konstrukcję, torebka trzyma ładnie kształt, a przy tej formie i tak wszystko jest schowane w środku.

Odcinamy delikatnie różki na dole koperty:


Przewracamy torebkę na prawą stronę:


Teraz zajmiemy się rogami torebki. Składamy ją tak jak widać na zdjęciu. Boczny szew powinien leżeć pośrodku wnętrza koperty. Przyszpilamy róg.


Przeszywamy róg w odległości ok. 2cm od wierzchołka, prostopadle do szwu bocznego:


Odcinamy róg możliwie jak najbliżej szwu, uważając na nici. To samo robimy z drugim rogiem.



Torebkę znów przewracamy na lewą stronę. Sporo tego przewracania ;).


Spłaszczamy dolny szew rogu. Upewniamy się, że tkanina wewnątrz gdzieś się nie marszczy. Wykonujemy kolejny szew francuski w odległości ok. 1cm. Czynność powtarzamy na drugim rogu.


Przewracamy torebkę na prawą stronę. Tak wygląda gotowy dolny róg torby:


Jeśli ktoś chciałby wszyć metkę, teraz jest na to dobry moment:


Tak wygląda gotowa koperta:


Przechodzimy do montażu bigla. Nakładamy delikatnie bigiel na górną część torebki. Odmierzamy odległości od krawędzi upewniając się, że bigiel jest umiejscowiony idealnie na środku. Zaznaczamy szpilkami miejsca, w których ma znajdować się bigiel.


W rynienki bigla aplikujemy klej. Klej szewski nie wysycha błyskawicznie ani nie spływa, więc ja nakładam klej od razu w obie rynienki.


Nasuwamy ostrożnie bigiel na górną krawędź, pomiędzy szpilki. Sprawdzamy dokładnie, czy materiał wszedł w całości w bigiel. Jeśli trzeba, można sobie pomóc jakimś narzędziem, np. śrubokrętem lub nożyczkami, żeby wsunąć precyzyjnie i równo cały materiał. Trzeba tylko zachować ostrożność, żeby nie pokaleczyć podszewki. Pozostawiamy torebkę na kilka godzin do wyschnięcia kleju.


Po wyschnięciu kleju wpychamy boki koperty pod ramiona bigla, do środka i nadajemy jej ostateczną formę.



I torebka gotowa :)



Przyjemnej zabawy! A gdyby coś było niejasne, to piszcie :)

środa, 27 czerwca 2012

W KOŃCU...

Nowy regulator i polska instrukcja dziś w końcu dotarły. Stoczyłam ciężkie boje z bębenkiem, śmiejcie się, ale w mojej starej maszynie wystarczyło wrzucić szpulkę i już. A tu... no cóż, miałam moment, że stwierdziłam, że ja chyba po prostu za głupia jestem na tę maszynę. Zwłaszcza, że instrukcja angielska kazała zakładać szpulkę nicią skierowaną w przód, a polska w tył. Prawie zepsułam maszynę! Popłakałam sobie, pokrzyczałam w kącie, po czym wzięłam kilka głębokich wdechów, zrezygnowałam z zamiaru zwrotu maszyny i rozpoczęcia kariery na kasie w Tesco, nawlekłam na nowo wszystkie nici i... wreszcie poooszło! I to jak! Moja ty JUKI, gdzieś ty była całe moje ż(sz)ycie??? Jestem oczarowana. Maszynka chodzi cichuteńko, stębnówki są idealne, tam gdzie Singerka dławiła się i charczała, Juki przefruwa wdzięcznie bez zająknięcia. I ten mechanizm umożliwiający operowanie stopką przy użyciu nogi - mam nadzieję, że wynalazca dostał za to Nobla :).
I tak oto machnęłam dziś dwie koperty i dokończyłam fioletową torebeczkę w paseczki:




Zanim uruchomiłam nową maszynę, żeby nie zwariować, postanowiłam wykorzystać jeszcze trochę Singerkę, która wróciła z serwisu. Nie odważyłabym się już szyć na niej grubszych materiałów, więc stanęło na tych cieńszych. No i wygrzebałam bigle, które zamówiłam już chyba ponad rok temu i jakoś serca do nich nie miałam. Uszyłam wczoraj 4 koperty, ale dopiero ostatnia wyszła taka jak powinna. Musiałam poeksperymentować z usztywnianiem. Pierwszą uszyłam za małą do bigla, następne dwie nie są wystarczająco sztywne, choć przydadzą mi się jako kosmetyczki ;). Ostatnią potraktowałam camelą i jest taka jaką chciałam - elegancka, choć moim zdaniem nie tylko na wielkie wyjścia. Prosta, jej urok tkwi w tkaninie i biglu. Postanowiłam, że zrobię swojego pierwszego tutoriala właśnie z tego typu torebusią w roli głównej. Jak zaczną się wakacje, to córa pomoże mi w zdjęciach. Mam nadzieję, że do tej poty uda mi się upolować jakieś piękne tkaniny, które do tych projektów są nieodzowne.


piątek, 22 czerwca 2012

NOWA MASZYNA

Zgodnie z zapowiedzią dzisiaj w mojej pracowni stanęła nowa maszyna. I normalnie chce mi się ryczeć :(. Najpierw przy wnoszeniu po schodach panowie przechylili ją za mocno i wylał się prawie cały olej. Po rozmowie ze sprzedawcą okazało się, że to nie jest wielki problem, ale zmarnowałam kupę czasu na mycie klatki schodowej oraz nieplanowany wyjazd do hurtowni po nowy olej. Jak już rozpakowałam całą folię w ręku została mi jakaś dziwna plastikowa śrubka, ale o tym za chwilę. Potem okazało się, że w dokumentacji nie ma obiecanej instrukcji po polsku. Kurde, po chińsku jest, a jakże! Uporawszy się z wielkim bajzlem zaczęłam samodzielnie rozkminiać nawijanie nici na szpulkę oraz montaż bębenka... Udało się, choć jak robi się to pierwszy raz to łapki się trzęsą, żeby niczego nie zepsuć. Samo nawleczenie igły też było zagwozdką, bo nić trzeba poprowadzić strasznymi zakrętasami. Kiedy już wszystkie nitki znalazły się tam gdzie powinny, przyszedł czas na próbne szycie. I tu już się załamałam. Bo choć podchodzę do maszynki na razie jak do jeża, to jednak bez przesady, pewne rzeczy powinne być proste! A tu zdecydowanie było coś nie tak. Niby stopka była opuszczona, ale materiał latał jak chciał. Zaczęłam studiować tę instrukcję, którą dostałam, we wszystkich językach świata (poza polskim!) i dowiedziałam się co to za śrubka w ręku mi została. Otóż jest to regulator docisku stopki. Złamany! Nie da się szyć. Masakra, cała maszyna metalowa i solidna, nie mogę uwierzyć, że tak ważna część to badziewny plastik! Sprzedawca obiecał mi dosłać ten element razem z instrukcją, ale jestem strasznie rozczarowana, że dziś nic nie uszyję. Mam piękną maszynę, a mogę sobie tylko na nią popatrzeć, co za ból...
Tutaj maszynka:


A tutaj ten nieszczęsny regulator:


środa, 20 czerwca 2012

KOMERSOWO

Wczoraj moje młodsze dziecię miało komers na zakończenie podstawówki. Boszszsz... jak ten czas leci... Tak doskonale pamiętam kiedy to-to biegało w pampersie, nie dawało spać w nocy i kazało się nosić na rękach. A teraz mam już w domu dorastającą pannę. Kiedy to się stało?
Ale wiecie? Skarżyłam się niedawno na złośliwość rzeczy martwych. Muszę to odszczekać. Po założeniu nowego paska moja maszyna chodziła pięknie. Przez jeden dzień! Na szczęście to był akurat ten dzień, kiedy musiałam uszyć córce obiecaną kopertówkę. Udało mi się uszyć dwie sztuki i skończyć jedną rozgrzebaną wcześniej torbę. Potem maszyna padła... Coś mi się wydaje, że zwyczajnie ją zajechałam :(. Ale cóż, dzięki temu moje marzenie o JUKI przestało być marzeniem i stało się bardzo pilną koniecznością. W piątek będzie u mnie, jupi! Trochę się boję, bo to moja pierwsza przemysłówka, ale w sumie zwykła maszyna też mnie przerażała, a jakoś z nią sobie poradziłam nigdy wcześniej nie szyjąc. Strach miesza się więc z podekscytowaniem, bo czuję, że teraz to dopiero będę mogła zaszaleć :).
Na zdjęciu mój Kajutek z maminą kopertówką:




A tutaj druga kopertóweczka z tej serii:




I jeszcze torebka w pasy: