Tak, tak... Czas radośnie pomyka mając w pogardzie to, czy człowiek go ogarnia... Cóż - życie ;). Dziś nie będzie torebek, ani nawet filcu. Jak już wielkrotnie wspominałam, jest na świecie mnóstwo technik rękodzielniczych, które pragnę wypróbować. Mam w głowie całą ich listę :). Co jakiś czas moja wena domaga się urozmaiceń i wtedy próbuję swoich sił w czymś nowym. W tym roku padło na technikę karczochową. A ponieważ ten czas nie chce zwolnić, i choć dopiero była Gwiazdka, w niepojęty sposób, nagle i znienacka zbliża się Wielkanoc - w mojej fabryce powstają jaja (można by powiedzieć, że 'jaja sobie robię' ;)). Oto efekty:
Już jakiś czas temu gdzieś rzuciły mi się w oczy tego rodzaju bigle torebkowe. A jak mi coś wpadnie w oko, to nie ma zmiłuj... Po żmudnym przekopywaniu netu wreszcie znalazłam. Przyleciały, zachwyciły i... zaległy w pudle. Bałam się je ruszać, nie miałam wizji co z nimi zrobić. Aż nagle wizja spadła na mnie jak grom (swoją drogą sporo tych gromów ostatnio w moim życiu ;), w pozytywnym sensie oczywiście :D). Teraz to się już tylko boję, że zamówiłam ich za mało, bo sama nie nadążam za swoimi pomysłami. Oto kilka przykładów:
Dziś chciałabym zaprezentować coś innego niż torebki. Są to etui na okulary, jedne w klimacie walentynkowym, inne już bardziej wiosennym, z kwiatuszkami. Narzuciłam sobie w tym Nowym Roczku spore tempo jak widać, jutro robię sobie zatem wolne, aby od przyszłego tygodnia, podbudowana energetycznie, móc pokazywać kolejne pomysły. Życzę miłego weekendu :D
A to druga kolekcja, nad którą aktualnie pracuję. W zasadzie to kontynuacja kolekcji Laces, ale zmodyfikowana - klapa jest dwuwarstwowa, finezyjnie wykrojona i przeszyta. Rezultat? Jak to określiła moja Mama - "jakie fajne cukiereczki!" :D. Czyli jest dobrze, bo tak jak lubię :). Mam nadzieję, że może jakimś cudem wpłynie to, na przegonienie zimy :).
Koniec leniuchowania i odreagowywania Świąt. Zeszły tydzień minął mi głównie na otwieraniu drzwi kurierom, moja pracownia w grudniu została w zasadzie wyczyszczona z materiałów wszelakich. A jak już się wzięłam za uzupełnienia, to zupełnie "przy okazji" w rączki wpadały mi coraz to ciekawsze cuda ;). W tej chwili pracuję nad dwiema kolekcjami będącymi efektem zakupowych inspiracji. Szał twórczy nie daje mi spać, myślę, że wiele czytelniczek zna to uczucie :). Dziś prezentuję zajawkę pierwszej z kolekcji: Felt Wild. Nazwa nieco dwuznaczna, felt to filc, ale słowo to odnosi się także do uczucia. Myślę, że każda kobieta czuje w sobie czasem taką trudną do określenia "dzikość". Prezentowana kolekcja na tym właśnie bazuje. Połączenie filcu oraz futerkowych tkanin, które po prostu urzekły mnie miękkością i intensywnością barw. Mam nadzieję, że będzie się podobała :D
Jak słusznie zauważyło kulkowo, kiermasz na Jagiellońskiej odbywa się dziś i jutro, nie w niedzielę. Poprawiam błąd i przepraszam za swoje gapiostwo. Niestety z powodu pogromu grypowego Craft Factory nie będzie na tym kiermaszu :(. Jest mi bardzo przykro, ale zaczynam się przyzwyczajać do faktu, że życie ostatnio płata mi rózne dziwne figle... Za to moje prace można dziś obejrzeć na żywo i kupić w innym miejscu - na kiermaszu organizowanym przez Pakamerę. Kiermasz ten trwa trzy dni, do niedzieli. Gorąco zapraszam :)
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na tej stronie są wykonane przeze mnie i są chronione prawami autorskimi. Nie zezwalam na publikowanie i wykorzystywanie ich bez mojej zgody.